Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Filantrop"

Bardzo się boję o synka

Jestem mamą dwunastomiesięcznego chłopca (wcześniak ośmiomiesięczny), urodzonego 5 września 2012. Przyczyną wcześniejszego porodu było moje małowodzie, które pojawiło się nagle i nie można było ustalić jego przyczyny. Ruchy synka ustawały, wykonano cesarskie cięcie. Synek po urodzeniu otrzymał 10 punktów Apgar, ważył 2.230 gramów.Wszystko było dobrze do czasu, gdy neonatolog stwierdził wzmożone napięcie mięśniowe i asymetrię. Synek miał wtedy 4 miesiące.

Od tego czasu jest pod opieką rehabilitantki, logopedy, psychologa i neurologa. Otrzymaliśmy skierowanie do poradni genetycznej i obecnie czekamy na wyniki, których bardzo się boimy (synkowi pobrano krew na kariotyp). Dziecko jest codziennie rehabilitowane jest przez nas w domu. Zakupiliśmy piłkę rehabilitacyjną i materac. Kacperek jest opóźniony psychoruchowo. Pomimo ukończenia 12 miesięcy nie potrafi usiąść z pozycji leżącej, pełza w kółko, nie potrafi raczkować. O chodzeniu lub staniu nie ma mowy.

U dziecka stwierdzono też atopowe zapalenie skóry. Nie wiem, czy główną przyczyną nie było trzykrotne podanie wycofanej szczepionki Tripacel oraz 1 dawki również wycofanej szczepionki EuvaxB. Synek otrzymał w aptece specjalnie wykonane maści. Cały czas podaję mu Calcium w syropie i Zyrtec w kroplach. Jest na mleku Bebilon Pepti 2, ponieważ miał okropne kolki. Kacperek bardzo mało gaworzy, większe kawałki jedzenia muszę przecierać przez sitko, ponieważ nie radzi sobie z gryzieniem. Uczymy go robić kosi kosi, pa pa i wielu innych gestów, ale za bardzo tego nie chwyta.

My, rodzice, chcielibyśmy z całego serca, by synek potrafił sam egzystować, by był sprawny, by nie był zależny od innych. Ma tylko nas. A co będzie, jak nas zabraknie? Kto mu pomoże? Jak będzie wyglądać jego życie? Ojciec jest jedynym żywicielem rodziny, pracuje na czarno, bo nikt nie chce dać mu umowy, ja podjąć pracy nie mogę, bo nie mam z kim zostawić synka. Na pomoc moich rodziców nie mogę liczyć. Wynajmujemy mieszkanie za 1.600 zł. Po opłaceniu rachunków nie starcza na życie. Otrzymuję tylko zapomogę z Poznańskiego Centrum Świadczeń, bo synek ma orzeczenie o niepełnosprawności.

Gdy miał trzy miesiące, poprzedni właściciele wyrzucili nas z mieszkania, bo nie było za co opłacić czynszu i nie mieliśmy na jedzenie. To były najgorsze święta mojego życia. O mało co wylądowałabym w domu samotnej matki, ale przygarnęli nas rodzice ojca.  W mieszkaniu brakowało opału, było zimno, synek musiał nosić wiele warstw ubranek. Nie mamy własnego mieszkania, nie stać nas na wynajem. Tylko czekać, aż kolejne mieszkanie stracimy. Ponieważ ojciec jest budowlańcem, więc w zimie kończy się praca i zostajemy bez środków do życia.

Naszym marzeniem jest, by synek był zdrowy i sprawny i żeby mieć choć małe ciasne mieszkanko. Miasto nam go nie da, bo pierwszeństwo mają eksmitowani. Ponadto dochodu nie wykażę, bo formalnie prawie go nie mam. Nie możemy z chorym dzieckiem stale się przeprowadzać, ono musi mieć stabilizację, której nie możemy mu zapewnić.

Błagam, niech nam ktoś pomoże. Nie stać nas na rehabilitację synka, na wyjazd na jakiś turnus, na normalne życie. Nikt nie chce nam pomóc. Modlimy się o dobre wyniki z poradni genetycznej. Oboje z partnerem jesteśmy kłębkami nerwów, ja stale płaczę, nie daję rady. Bardzo się boję o synka, to takie kochane, pogodne dziecko.

Kto chciałby nam pomóc, może wpłacić darowiznę na konto:

Bank Pocztowy S.A. 42-1320-1537-0365-6659-3000-0003 z dopiskiem „Dla Kacperka”.

JOLANTA I ROBERT

RODZICE



 
Finansują:
Pomagają nam:
strony www, aplikacje dedykowane