Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Filantrop"

Gdy to piszę, płyną mi łzy

Straciliśmy już dwoje dzieci, a Natalka jest naszym trzecim dzieckiem i jednocześnie darem od Boga. Jestem mamą Natalki, mam 33 lata. Ojciec Natalki ma na imię Tomasz i ma 39 lat. Ośmioletnia córeczka jest naszym jedynym dzieckiem i dlatego zrobimy wszystko, aby udało się zwalczyć jej chorobę. Dwóch synów nam zmarło z powodu wad wrodzonych. Pierwsze dziecko, Grześ, urodził się w 1997 roku. Mając dwa latka i trzy miesiące nie siedział, nie mówił, nie jadł sam, całe tygodnie spędzaliśmy w szpitalach. Najpiękniejszym znakiem, jaki nam ofiarował był jego uśmiech. Po urodzeniu przez trzy tygodnie był podłączony do aparatury na oddziale intensywnej terapii.

Przyszedł na świat z torbielowatą niewydolnością nerek, zapaleniem płuc, nadciśnieniem tętniczym, uszkodzonym centralnym układem nerwowym, otworem w sercu i mózgowym porażeniem dziecięcym. Walczył do końca. Lekarze stwierdzili, że ma bardzo silną wolę życia. Zmarł, gdy miał dwa latka i trzy miesiące. Drugiego synka urodziłam w 2000 roku. Niestety również był bardzo chory i zmarł w pierwszej dobie życia.

Długo dochodziło do mnie to, co się stało. Zamknęłam się w sobie, brałam leki uspokajające, przez trzy miesiące w ogóle nie wychodziłam z domu. Po przemyśleniach postanowiliśmy z mężem zrobić badania genetyczne, bo może w tym była przyczyna naszej tragedii. Okazało się, że posiadamy zły gen, który łączy się i wówczas dochodzi do choroby płodu. Wyniki wykazały, że kolejne dziecko to 25% ryzyka. Tylko, a może i aż. Kiedy opisuję naszą historię, to przypominają mi się chwile szczęścia, a zarazem tragedii, jaka nas spotkała. Gdy to piszę, płyną mi łzy. Nigdy jeszcze nie przelewałam naszego dramatu na papier.

Po trzech latach wahań, przemyśleń, rozmów, rad dobrych i złych, zdecydowaliśmy się z mężem na kolejne, ostatnie dziecko. Ciąża przebiegała idealnie, choć już w drugim miesiącu było wiadomo, że dziecko ma wadę nerek. Mogłam usunąć ciążę, ale czułam i wiedziałam, że noszę pod sercem największy sens mojego życia. 19 listopada 2003 roku o godzinie 12.00 przyszła na świat nasza księżniczka Natalka. Dostała 6/8 p w skali Apgar. Nie była podłączona pod żadną aparaturę, po prostu leżała na sali wraz z innymi dziećmi. To, że mogliśmy ją dotknąć było dla nas największym szczęściem. Kiedy Natalka przyszła na świat poczułam się jak prawdziwa matka. Od razu po porodzie usłyszałam jej płacz i mogłam ją dotknąć, nie przeżyłam czegoś podobnego nigdy wcześniej. Pierwszego synka nie widziałam przez dwa dni po porodzie, a potem tylko przez szybkę. Dumny tatuś cały czas był przy nas…

Natalia choruje od urodzenia także na torbielowatość nerek, nadciśnienie tętnicze oraz opóźnienie psychoruchowe, a od ponad dwóch lat doszła jeszcze niewydolność nerek i włóknienie wątroby. Natalka przyjmuje bardzo duże dawki leków i dlatego jest dializowana otrzewnie w domu. Pracujemy z nią codziennie, jest rehabilitowana. Lata pracy przyniosły skutki, bo około pół roku temu postawiła pierwsze samodzielne kroki. Był to długo wyczekiwany dzień w naszym życiu. Teraz córeczka porusza się przy pomocy balkonika, wykonuje kilka kroków samodzielnie, choć niepewnie.

Pierwszy raz opisuję nasze bolesne przeżycia, ale jeśli to może nam pomóc, zrobię wszystko. Obecnie jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Mamy duże zaległości w bankach. Mąż niegdyś dobrze zarabiał. Wzięliśmy kredyt na remont mieszkania, bo zanim zaczęły się dializy Natalki wszystko musiało być sterylne. Na leki, pieluchy i inne wydatki związane z chorobą i rehabilitacją Natalki nam nie wystarcza. Mąż sam pracuje, zarabia niewiele, ja natomiast opiekuję się dzieckiem. Wydatki rosną z dnia na dzień.

Obecnie czekamy na przeszczep nerek Natalki. To kolejny koszt: nasz pobyt w szpitalu w Warszawie, dojazd, nocleg. Prócz tego comiesięczne rachunki, opał, lekarstwa, pieluszki. Będę wdzięczna za każdą pomoc dla naszej córeczki. Wpłat można dokonywać na konto:  PKO BP Oddział Poznań 29 1020 4027 0000 1802 0348 7733 z dopiskiem „Dla Natalki”. Adres: Liliana Rytzmann, ulica Strzelecka 29/12, 61-846 Poznań.

                                                                                                    LILIANNA RYTZMANN



 
Finansują:
Pomagają nam:
strony www, aplikacje dedykowane