Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Filantrop"

Moja choroba jest nieuleczalna

Jestem inwalidą I grupy. KRUS odmówił mi prawa do renty, gdyż w ostatnich 10 latach nie miałem 5 lat ubezpieczenia, a tylko 3 lata i 3 miesiące. Od 2004 roku przez ponad 7 lat byłem  zarejestrowany w urzędzie pracy, lecz wszelkie oferty pracy, które mi zaproponowano,  pracodawcy odrzucali ze względu na mój stan zdrowia. Nawet zakład pracy chronionej nie chciał mnie przyjąć na stanowisko ochroniarza. W 2008 roku orzeczono mi II grupę inwalidzką, a od października 2011 roku. jestem na I grupie. Symbol mojej choroby 10-N 05-R oznacza zanik mięśni, przypuszczalnie genetyczny.

Chorobę moją rozpoznano w 2008 roku w szpitalu przy ulicy Szwajcarskiej w Poznaniu i skierował mnie do Centralnego Szpitala Klinicznego w Warszawie przy ulicy Banacha. Po rocznym oczekiwaniu na wizytę pojechałem do Warszawy, gdzie doktor Hanna Drac stwierdziła, że jest to choroba genetyczna, postępująca i nieuleczalna. Żaden lekarz nie potrafi określić, co ją uaktywniło. Możliwe, że był to wypadek, który wydarzył się w 1993 roku. Spowodował zerwanie lewego więzadła barkowo-obojczykowego. Choroba objawiła się dosyć dawno zanikiem mięśni barkowych, mam odstające łopatki, lecz lekarze się nie poznali się w porę, co to oznacza. Dzisiaj jestem wrakiem człowieka. Każdy krok to ciągła obawa, czy się nie przewrócę. Potrzebuję ciągłej opieki.

Moja sześcioosobowa rodzina utrzymuje się z zasiłków Ośrodka Pomocy Społecznej, które wynoszą 1500 zł miesięcznie. Trójka dzieci się uczy, a czwarte ma 2 lata. Żona nie może podjąć pracy ze względu ze względu małe dziecko, a ja potrzebuje stałej opieki.

Do czasu, gdy żona pracowała, jej zarobki i zasiłki z OPS wystarczały na bardzo skromne życie. Teraz na domiar złego naszą wielodzietną rodzinę dotknęły drastyczne podwyżki. Najstarszy syn uczy się w I klasie technikum budowlanego we Wrześni, musi dojeżdżać autobusem. Dwie córki chodzą do gimnazjum. To wszystko kosztuje, także moje lekarstwa. Nie starcza nam na węgiel, więc grzejemy,  czym się da, dlatego dzieci często chorują. Pieniędzy brakuje na wszystko.

Prosimy więc o pomoc finansową na utrzymanie rodziny. Przyznano mi turnus rehabilitacyjny, którego koszt wynosi dla mnie i opiekuna 3 tysiące złotych. Dofinansowanie z PFRON-u to niecałe 1.300 zł. Jest to mój pierwszy turnus rehabilitacyjny.  Dlatego też każde wsparcie finansowe bardzo mi pomoże. Z góry dziękuje za pomoc na konto: BZ WBK  63109000754172231069790464

Nazwiska nie podaję, ponieważ dzieci chodzą do szkoły i gdyby sytuacja rodziny się wydała, to mogą się z nich śmiać.

ANDRZEJ Z RODZINĄ



 
Finansują:
Pomagają nam:
strony www, aplikacje dedykowane