Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Filantrop"

Ratujmy resztkę widzenia i słuch małej Zuzi

W majowym wydaniu „Filantropa” z roku 2010 (str. 12) opublikowaliśmy w naszym cyklu „Poczta Filantropa” list matki zatytułowany „Ratujmy życie małej Zuzi”. Mama informowała w nim o dwuletniej wówczas córeczce, która zachorowała na siatkówczak – złośliwy nowotwór oczu. Straciła całkowicie widzenie w prawym oczku, w lewym – pozostało w 50 procentach. Prosiła wówczas o wsparcie finansowe na leczenie w specjalistycznej klinice w Essen w Niemczech. Do wyjazdu nie doszło z braku wystarczającej sumy pieniędzy. Lekarze w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu uratowali jej życie, lecz Zuzia potrzebuje pomocy na dalsze leczenie. W związku z tym mama Zuzi nadesłała do naszej redakcji list, który tu publikujemy.

*

Diagnoza lekarza od samego początku była taka, że Zuzia już nigdy na lewe oczko nie będzie widzieć, ponieważ nowotwór zniszczył nerw wzrokowy. Ratowano więc widzenie w prawym oku. Córeczka przeżyła intensywną, kilkumiesięczna chemioterapię, dzięki której guzy nowotworowe stały się nieaktywne, lecz widzenie nie poprawiło się. Ponadto leczenie chemią spowodowało padaczkę zdiagnozowaną przez neurologa i poważny niedosłuch. Pierwszy atak padaczki był już w 2012 roku.

W 2014 roku z podejrzeniem, że dziecko słabo słyszy, trafiliśmy do laryngologa. Stwierdził niedosłuch obustronny czuciowo-nerwowy. Potem byliśmy w Centrum Mowy i Słuchu w Kajetanach pod Warszawą, gdzie po badaniach poinformowano, że Zuzia ma znaczny niedosłuch w lewym uchu i jeszcze większy w prawym. Przeraziło mnie, że mojemu dziecku grozi głuchoślepota. Z trudem uzbieraliśmy pieniążki i kupiliśmy Zuzi aparaty słuchowe. Systematycznie co trzy miesiące jeżdżę z nią na wizyty kontrolne do Warszawy na okulistykę i onkologię. U neurologa jesteśmy co miesiąc, a co dwa miesiące u laryngologa. Zuzia jest dzieckiem o obniżonej odporności, często choruje zapalenie gardła i oskrzeli. Chodzi do przedszkola dla dzieci niewidomych i słabowidzących.

Wszystko to jest bardzo kosztowne, zarówno wizyty u lekarzy, dojazdy do nich, jak i zakupy leków. Utrzymujemy się tylko ze świadczenia pielęgnacyjnego i alimentów, jest to kwota około 2000 złotych, a ja wychowuję jeszcze starszą 11-letnia córkę Oliwię. Mam opłaty za mieszkanie i inne. Często nie wystarcza nam na życie, choć żyjemy najskromniej, jak tylko się da.

poczzuz

Proszę więc Czytelników „Filantropa”: pomóżcie, abym mogła  ratować resztkę widzenia i słuch mojej córeczki.

Darowizny można wpłacać na: Toruńskie Centrum Caritas im.  Błogosławionej Marii Karłowskiej, ul. Szosa Bydgoska 1 a, 87-100 Toruń, nr subkonta 94-1020-5011-0000-9702-0012-9601 koniecznie z dopiskiem „Dla Zuzanny Rożyńskiej”.

MAMA



 
Finansują:
Pomagają nam:
strony www, aplikacje dedykowane