Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Filantrop"

„Wjechał na niego rozpędzony samochód”

Ten list jest wołaniem o pomoc – z nadzieją, że uda mi się zabrać odpowiednią kwotę na leczenie mojego brata Damiana. Ma 19 lat. Krótko po swoich osiemnastych urodzinach uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Gdy szedł drogą z kolegą, wjechał na niego rozpędzony samochód. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Koledze nic się nie stało, a Damian został przewieziony na Oddział Intensywnej Terapii.

To, że przeżył, można nazywać cudem. Doznał on tak wielu obrażeń, że lekarze nie dawali mu żadnych szans na przeżycie. Ale wola życie była silniejsza niż ciężkie urazy. Główne z nich to prawostronny krwiak nadtwardówkowy, krwiak śródmózgowy i obrzęk mózgu. Damian był prawie dwa miesiące w śpiączce farmakologicznej. Usuniętego krwiaka przymózgowego. Lekarze mówili, że jeśli w ogóle się obudzi, to zostanie roślinką. Jednak tak się nie stało. Gdy mojego brata wybudzono, okazało się, że jego mózg nie ucierpiał.

Pojawiły się kolejne problemy. Konieczna była operacja stabilizacji kręgosłupa złamanego w dwóch miejscach. Przed stabilizacją poruszał nogami, a dzień po zabiegu przestał. Diagnoza była straszna: niedokrwienie rdzenia kręgowego. Liczne odleżyny, które powstały podczas śpiączki, też leczono operacyjnie. Przez blisko rok był rehabilitowany w różnych ośrodkach w całej Polsce. Płaciliśmy za to prywatnie, ponieważ odleżyny dyskwalifikowały go do przyjęcia na NFZ.

Dziś mój brat jest już w domu. Dowozimy go na rehabilitację ambulatoryjną, za którą też płacimy. Damian nie obwinia nikogo za wypadek. Twierdzi, że być może los tak chciał. Długo trwało, zanim zaczął patrzeć z optymizmem w przyszłość, a my – jego rodzina – razem z nim. Dla chłopaka, który ma zaledwie 19 lat i sprawną tylko jedną rękę, gdy reszta ciała jest bezwładna, nie było to łatwe. Mimo że potrzebuje pomocy przy myciu, ubieraniu, jedzeniu, przenoszenie z jednego miejsca na inne, nie traci nadziei. Wierzy, że kiedyś to się zmieni. Czasem tylko ściska żal i jego i mnie, gdy przychodzą koledzy, opowiadają, żartują, snują plany co zrobią, gdzie pojadą, a on słucha, niby nie sam, a jednak samotny.

Damian jest zdolnym i pracowitym chłopcem, ćwiczy codziennie po 9 godzin, aby poprawić swoją sprawność. Kontynuuje naukę w liceum. Jest to nauczanie indywidualne.

Przed wypadkiem jego pasją była gra na gitarze, marzył o grze w zespole. Chce studiować i znaleźć wymarzoną pracę. Dziś nie chcemy wracać do tamtych chwil, które sprawiły nam tyle bólu. Patrzymy z optymizmem w przyszłość i każdego dnia dziękujemy Bogu, że Damian jest z nami. Zrobię wszystko, żeby stanął na nogi.

Mama musiała rzucić pracę, żeby opiekować się Damianem. Jest na zasiłku. Tata choruje i otrzymuję rentę. Młodszy brat uczy się w szkole średniej, a ja pracuję i studiuję zaocznie. Nasze dochody wystarczają zaledwie na przeżycie. Jak opłacić lekarstwa Damiana i rehabilitację, która kosztuje 3.000 złotych miesięcznie? Boimy się, że wkrótce może zabraknąć nam nawet na leki. Ze względu na stan naszej służby zdrowia musimy sami zbierać pieniądze na leczenie.

Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc finansową. Jeśli ktoś mógłby pomóc w inny sposób (miejsce w klinice rehabilitacyjnej, konsultacje neurochirurgiczne) będziemy bardzo wdzięczni. W was nasza  nadzieja. Jeśli nie zostawicie nas samych, Damian ma szanse stanąć na nogi. Wierzę, że w każdym z nas drzemią pokłady miłości, dobroci i chęci pomocy innym.

Można nas wspomóc finansowo na konto: Dawid Dudkowski, Tarnów 35, 99 – 311 Bedlno, Bank Pekao SA 15 1240 1734 1111 0010 4793 9379. Zainteresowanych inną pomocą proszę o kontakt na mój adres mailowy: dawid.dudkowski@op.pl

DAWID

BRAT DAMIANA



 
Finansują:
Pomagają nam:
strony www, aplikacje dedykowane