Książki

Okładka książki "Moje Kilimandżaro„Moje Kilimandżaro” – to zbiór dwunastu autobiografii osób z niepełnosprawnościami z całej Polski, które zostały nadesłane na ogłoszony w 2008 roku poznański konkurs literacki „Moje losy”. Do redakcji miesięcznika „Filantrop Naszych Czasów” napłynęły setki prac opisujących ludzkie zmagania z codziennością. Wspomniana książka zawiera dwanaście nagrodzonych dzieł. Ś.p. prof. dr hab. Irena Obuchowska tak rekomendowała książkę „Moje Kilimandżaro”: „Książka ta jest dialogiem słabości ciała z mocą woli. Znajdujemy w niej piękno życia pomimo bólu, niesprawności i zwątpień. Sądzę też, że niniejsza publikacja powinna stać się lekturą dla dorastającej młodzieży, dla której może być pomocna w poszukiwaniu swojej tożsamości i sensu życia. Z całą pewnością powinni się z nią zapoznać lekarze pediatrzy, pedagodzy, psychologowie oraz pracownicy socjalni”. 

 

Okładka książki pod tytułem "Dwie sekundy"

„Dwie sekundy, które zmieniły moje życie” – to kolejna przejmująca autobiografia tym razem autorstwa Marioli Wower – osoby z tetraplegią (czterokończynowym porażeniem), której doznała w wyniku wypadku samochodowego. Ta niezwykła kobieta, pomimo traumatycznych przeżyć, potrafiła odnaleźć swoje miejsce w życiu i dzięki niewyobrażalnej sile woli walczyć o każdy następny dzień. Dla męża i córek, będących oparciem przez cały okres choroby, rodziny i bliskich, dla siebie samej. Cierpienie nie zabiło w niej wrażliwości, nie wyzwoliło agresji, nie zniszczyło pogody ducha, nie pozbawiło ciepła i wewnętrznego piękna. Warto przeczytać książkę Marioli Wower, choćby dlatego, by spojrzeć z dystansem na samego siebie i własne problemy. By nauczyć się od Marioli pogody ducha i optymizmu. Nikt lepiej niż ona nie mógłby nas przekonać, że z każdej sytuacji można wynieść dobro. 

 

Okładka książki pod tytułem: "W życiu liczy się życie"„W życiu liczy się życie” – to historia matki walczącej o życie syna ciężko chorego na serce. Uczucie szczęścia wyparła rozpacz. Zawiedli najbliżsi. A jednak matka stanęła do walki z chorobą syna. Po dramatycznych latach zmagań Eunika Lech na nowo może cieszyć się życiem swojego dziecka. Na swojej drodze spotyka wiele przyjaznych dusz. Także wśród osób niesłyszących, dla których, dzięki doskonałej znajomości języka migowego, staje się łącznikiem ze słyszącym światem, pomocnikiem w załatwianiu ich wszelkich życiowych spraw i organizatorem ich wspólnego życia w Towarzystwie Osób Niesłyszących „TON”. To oni przede wszystkim pospieszyli Eunice z pomocą w najtrudniejszych chwilach. Dziś syn autorki jest dorosłym człowiekiem, realizuje swoje pasje i marzenia. Z pewnością nie byłoby to możliwe, gdyby nie determinacja matki, wspaniała opieka lekarzy oraz głęboka empatia ludzi, którzy pojawili się w życiu kobiety. 

 

Okładka książki pod tytułem: "Z genetycznym wyrokiem" „Z genetycznym wyrokiem” – to publikacja będąca niezwykłym dziełem człowieka z bardzo rzadką, nieuleczalną chorobą genetyczną zwaną postępującym kostniejącym zapaleniem mięśni. Takiej autobiografii o życiu z tą chorobą, o wielu latach cierpień człowieka, którego ciało podlega stopniowemu unieruchomieniu – według naszej wiedzy nie napisał jeszcze nikt. Tomasz Przybysz pokazuje w niej, że warto cieszyć się z każdej rzeczy, doceniać każdą chwilę. Książka ta powstała z kilkudziesięciu wpisów, które autor zamieszczał na swoim blogu. Oto fragment książki: „Mimo, że czasem chcę się poddać, bo mam już dość, coś mi mówi, abym nie oddawał swojego życia bez walki. Mimo okropnego bólu, który towarzyszy mi każdego dnia, mimo braku nadziei na lepsze jutro, nie umiem się poddać. Będę walczył z FOP do samego końca. Niech wie, że ze mną nie będzie tak łatwo”. Tomasz Przybysz zmarł w styczniu 2020 roku, dwa miesiące po premierze książki.  

 

Okładka tomiku wierszy pod tytułem: "Teraz zaśpiewa słońce"

„Teraz zaśpiewa słońce” – tomik poezji Magdaleny Molendy-Słomińskiej. Autorka przedstawia w nim poetycką wizję świata pełnego czarów i cudów, metafor i metamorfoz, w którym wszystko może być wszystkim, w którym nie ma granic dla ludzkiej wyobraźni, wypełniającej, uczłowieczającej i – ubóstwiającej zewnętrzny świat. Jak w „Jestem” – jednym z najbardziej niezwykłych i tajemniczych wierszy w tym tomiku. Podmiot liryczny jest tutaj poniekąd wszechmocną „Boga skrzynią marzeń”, która może wszystko. Ale wiersze Magdy to nie tylko ów pierwotny świat, w którym wciąż jeszcze „śpiewa słońce”, w którym nadal dzieje się codzienny i boski zarazem cud życia. Istotna część jej poezji, uzupełniająca apoteozę cudu natury, to także głęboka troska o świat tworzony przez człowieka, który po prostu życiu zagraża.

 

Okładka tomiku wierszy pod tytułem: "Sublimacje"

„Sublimacje” – tom wierszy Zbigniewa M. Nowaka. To utwory bardzo osobiste. Podmiot liryczny jest w nich tożsamy z autorem, który bezpośrednio wyraża samego siebie, swoje najgłębsze przeżycia i uczucia. „Sublimacje” Nowaka to przekształcanie przez długie lata niewyobrażalnego cierpienia, którego nie pojmie nikt, kto go nie doświadczył – w niezwykłe metafory i wyszukane strofy poetyckie, które równocześnie o tym cierpieniu mówią. W ten sposób z bólu całego życia, z udręki niesprawiedliwego losu – powstał tom niezwykłych wierszy, świadectwo zwycięstwa nad sobą samym, nad własną słabością. Autor stworzył wiersze o niepospolitej wartości, świadczące o znacznym oczytaniu i znajomości wersyfikacji, a przede wszystkim – o wielkiej sile wyrazu. Utwory powstawały od 1982 roku do roku 2020. Kunszt literacki „Sublimacji” to wspomniane metafory, obrazowanie myśli i przeżyć. 

 

Okładka zbioru fraszek pod tytułem: "Gdyby człowiek był człowiekiem"„Gdyby człowiek był człowiekiem” – tom fraszek. Jednym z najznakomitszych polskich twórców gatunku literackiego zwanego fraszką jest współcześnie Jerzy Szulc z Warszawy. Te drobne utwory satyryczne zdobią każde wydanie miesięcznika „Filantrop Naszych Czasów” i bawią jego czytelników od wielu już lat. Obok okładka tomu tych jego utworów, czyli kolejnego wydawnictwa Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Filantrop”, pod tytułem „Gdyby człowiek był człowiekiem”, ze znakomitą satyryczną ilustracją Aleksandra Wołosa z Olsztyna. Jerzy Szulc atakuje śmiechem wszelkie odwieczne ludzkie przywary, które obecnie dochodzą do głosu w charakterystycznych dla współczesności formach, znakomicie uchwyconych przez autora. Nie brakuje fraszek o treściach erotycznych, a także zręcznych, zdumiewających wynalazczością kalamburów. Przez śmiech przeziera tu także głęboka zaduma nad ludzką istotą i życiem społecznym.